Odwróciłam się do niego, ale nie wydawał się szczęśliwy. Przytuliłam go jednak, ponieważ nie było go w szkole przez ostatnie 3 dni, miałam zamiar go odwiedzić, żeby nie przebywał tam sam dłużej. Luke jednak nie zrobił nic, a jedynie wrzucił sweter do pustej już teraz szafki.
-Luke chodź-jęknęłam. Usłyszałam jak Luke wzdycha i przytulił mnie, jednak nie zrobił tego tak ciasno, jak przeważnie miał w zwyczaju- Co jest nie tak?
-Zostawiłaś ten sweter na podłodze w moim pokoju, Stel. Moja mama znalazła twój sweter na podłodze w moim pokoju- Powiedział i odsunął się ode mnie
-Co powiedziała?- wydyszałam. Wiedziałam, że plan Luke'a o przemyceniu mnie z jego domu nie wypali, wiedziałam, że przez to wpakuje się tylko w kłopoty
-Ona, nie powiedziała nic- prychnął, ale ja wiedziałam o co u chodzi. Jego mama zraniła go właśnie wtedy kiedy wszyscy myśleliśmy, że ich stosunki się polepszają.
-W porządku?- zapytałam cicho
-Czuję się dobrze,Stel- wypuścił głośny oddech i przeczesał palcami po włosach
-Na prawdę powinieneś o tym komuś powiedzieć, to nie jest w porządku- powiedziałam i wyciągnęłam rękę, aby złapać dłoń Luke'a. Wzdrygnął się, ale gdy zorientował się, że po prostu chcę trzymać jego rękę uspokoił się i kołysał naszymi dłońmi tak, jak robił to zawsze
-Będzie w porządku, do póki nie zrobisz czegoś takiego jak to ponownie- popatrzył w podłogę, ponieważ coś ewidentnie powstrzymywało go od utrzymania ze mną kontaktu wzrokowego.
Teraz to ja westchnęłam.Tak bardzo jak byłam nieszczęśliwa, że Luke miał kłopoty przeze mnie, tak bardzo nie rozumiem dlaczego obwinia o to tylko mnie. Wiem, że zostawianie koszulki na środku podłogi nie było najrozsądniejsze, ale była tam masa innych rzeczy. Oboje mogliśmy się upewnić, że nie ma tam niczego co mogłaby znaleźć jego mama.
-Więc to moja wina?- Zapytałam, zrzucając rękę Luke'a
-Nie,nie, nie jest. Przepraszam Stel-pokręcił głową- Miałem zły tydzień nie chciałem się na Tobie wyżywać. To nie twoja wina.
-W porządku- Powiedziałam cicho, chociaż tak na prawdę wciąż nie rozumiem całej tej sprawy. Rozumiałam Luke'a jednocześnie nie rozumiejąc dlaczego często mówił rzeczy, których nie miał na myśli, czy po prostu nie chciał ich powiedzieć. Blondyn spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem, jakby to, że puściłam sprawę płazem było czymś nienormalnym
-Proszę, Czy moglibyśmy o prostu teraz iść na lunch?-Zapytał nie zwracając uwagi na całą naszą poprzednią rozmowę
-Tak-potaknęłam i złapałam chłopaka pod ramię ciągnąc go wzdłuż korytarza
Luke owinął rękę wokół mojej tali i pochylił się zostawiając krótki pocałunek na mojej skroni. Kiedy ponownie spojrzałam na niego na jego twarzy widniał wielki uśmiech, jakby momentalnie poprawił mu się nastrój. To wciąż jego największa tajemnica. Jak z stanu gniewu potrafi przejść w euforię w kilka sekund
-Wszystko w porządku?- Zapytał Luke i pochylił się, aby wyrównać naszą różnicę wzrostu. Jego słowa mnie zaskoczyły. Wpatrywałam się w niego tak długo, że zdążyłam już zgubić się w moim małym prywatnym świecie
-Dlaczego nie miałoby być?-zaśmiałam się nerwowo i po chwili dołączył do mnie Luke. Zaczęłam się zastanawiać, co w tym było aż tak śmiesznego
-Prawie wpadłaś na tamtego dzieciaka-Wciąż się śmiał
-W porządku- Uśmiechnęłam się- Czuję się dobrze
-Gapiłaś się na mnie- Luke posłał mi uśmiech
Weszliśmy do stołówki, gdzie przy naszym stole siedział już Michael, oczywiście po drodze musiałam ignorować komentarze, kierowane do mnie i do Luke'a. Większość z nich dotyczyła tego kim był Blondyn, zważając na to, że jest totalnie antyspołeczny. Niestety było też kilka o mnie i o Ashtonie, przez które nie czułam się zbyt komfortowo
-Nie miej o sobie, aż tak wysokiego mniemania- Zaśmiałam się z Luke'a i usiadłam naprzeciwko Michaela
-Oh Luke, Dzięki Bogu!- Mike westchnął z ulgą, gdy chłopak usiadł obok mnie
-Uh, cześć- Odprał, mimo iż zapewne go nie rozumiał
-Czekałem na waszą dwójkę, żeby was o to zapytać!- Roześmiał się, wtykając jeszcze kilka frytek do jego buzi prosto ze swojego talerza
-Zapytać nas o co?- Zapytałam patrząc na blondyna. Mike pochylił się najwyraźniej podekscytowany tematem, który chce z nami poruszyć.
-Jak tam wasza randka?- zapytał, a jego oczy rozszerzały się z każdym słowem
Luke przenosił swój wzrok pomiędzy mnie a Michaela z zaskoczonym wyrazem twarzy. Nie powiedzieliśmy nikomu, że planujemy TAKIE spotkanie, a na pewno nie byłam to ja.Wiem, że Luke nie był tym przygnębiony, ja w sumie też nie byłam. Myślałam, że pozwolimy ludziom dowiedzieć się o nas w sposób "dość dużo przebywają razem, coś jest na rzeczy", obojętnie czy stałoby to się później lub wcześniej. Na pewno jednak nie sądziłam, że Michael dowie się o tym na własną rękę.
-Nie było żadnej randki- powiedział Luke, ale było zbyt późno, bo Mike już wiedział swoje
-Skąd wiesz Michael?- zapytałam, nie widząc żadnego powodu, aby okłamywać chłopaka. Jest moim najlepszym przyjacielem, kiedy ja i Luke jesteśmy czymś, on zasługuje, aby to wiedzieć
-Ashton mi powiedział- wzruszył ramionami i wpatrywał się w przestrzeń pomiędzy naszą dwójką czekając na odpowiedź
-Co?!- Wykrzyczeliśmy z Lukiem w jednym momencie
-Ash mówił, że widział waszą dwójkę razem w sobotę wieczorem w restauracji kilka bloków stąd. Mówił, że Luke nie mógł utrzymać rąk z dala od ciebie- Chłopak uśmiechnął się
Luke pochylił głowę, a oczywisty rumieniec wkroczył na jego twarz. Zasłonił twarz dłoni próbując ukryć jak krępujące dla niego było to co powiedział Mike, oczywiście fakt, że próbował wydusić ode mnie więcej szczegółów nie pomagał. Mimo wszystko wciąż zastanawia mnie dlaczego Ashton tam był.
-Więc, byliście na randce?-Zapytał ponownie
-Tak- odpowiedziałam- Ale co robił tam Ashton?
-Nie wiem, ale wydawał się przygnębiony, że twój związek z Lukiem posuwa się tak szybko, co jest dziwne, ponieważ nie był on...
Głowa Luke'a zatrzęsła się, a ręce uderzyły w stół. Zaczął kaszleć, przez co Mike przestał mówić. Wymienili między sobą spojrzenia zanim któryś z nich znów przemówił. Coś tu ewidentnie jest na rzeczy. Sposób w jaki działali ewidentnie wskazywał, że coś jest na rzeczy
-Niestety chips utknął mi w gardle- zakaszlał po raz ostatni
-Nie był zbytnio niezadowolony kiedy z nim zrywałaś?- Michael zapytał powoli
-Wydawało mi się, że wszystko z nim było w porządku. Nie wiem. To wszystko jest po protu bardzo dziwne. Na początku mówił, że nie ma nic do mojego związku z Lukiem, a później go za to bije. A teraz...czy mówił Ci jakieś rzeczy o mnie?- Myślałam na głos
-Ciężko mu nawet rozmawiać ze mną, po tej sprawie z tobą- wzruszył ramionami
-Może powinnam spróbować z nim porozmawiać- powiedziałam. Na prawdę chciałam wyprostować to wszystko pomiędzy mną i Ashtonem. Chciałam abyśmy po naszym rozstaniu zostali przyjaciółmi, ale on nawet nie odezwał się do mnie od tego czasu. Nie podobało mi się, to że rozmawia o mnie z Mikem i biega za Lukiem bez konkretnego powodu. Zaczęłam wstawać, aby poszukać Ashtona, ale Luke chwycił mnie za rękę pociągnął w dół
-Nie- rozkazał jakbym była jakimś jego zwierzęciem
-Chcę tylko...
-Nie rozmawiaj z nim- powiedział szorstko. Michael obserwował nas z drugiej strony stołu przenosząc wzrok ze mnie na Luke'a i na odwrót, zupełnie jakby oglądał mecz tenisa
Luke poddał się i po raz kolejny schował twarz w swoich dłoniach, więc zdecydowałam, że na razie nie będę próbowała rozmawiać z Ashtonem. Stwierdziłam, że mogłabym stworzyć dla nas nowe problemy, problemy których teraz mogę łatwo uniknąć. Poczekam jeszcze zanim dowiem się tego co chcę.
-W każdym razie, na którym kroku jesteś teraz?-zapytał Mike, a ogromny uśmiech na jego twarzy rozprzestrzeniał się. Wiedziałam, że bardzo lubił wyśmiewać Luke'a z powodu drobnych dziwnych rzeczy, które ten robił
-Dwa i trzy czwarte-odpowiedziałam mu
-To jest głupota-zadrwił, przez co głowa blondyna momentalnie się uniosła
-Powiedziałeś mi, że nie będziesz się śmiać z tego planu
-Przepraszam, przepraszam- powiedział Mike wyrzucając ręce w górę na znak swojej porażki
-Musiałem dodać kilka niezbędnych punktów do tego planu-wystrzelił w stronę Michaela
-Więc zaproszenie mnie na kolejne wyjście nie było konieczne?-zapytałam. Wiem, że Luke nie był dziś w najlepszym nastroju, ale nie mogłam nic na to zaradzić, a jego działania zaczynały mnie denerwować. Nie zrobiłam nic złego, a on zachowuje się jakbym w jakiś sposób go zraniła.
-To nie jest to co miałem na myśli, Stel- rzucił
-Może powinniśmy na chwilę przestać mówić- zasugerował Michael widocznie widząc, że z Lukiem nie jest dziś wszystko w porządku.
Luke natomiast spojrzał na nas z góry
-Może masz rację-dodał szybko
***
-Musisz coś zjeść-krzyknęłam przez ramię kiedy weszłam do kuchni. Luke w tym czasie rozwalił się na kanapie w salonie po raz kolejny zachowując się jak dzieciak. To nie jest ten zabawny rodzaj zachowywania się jak gówniarz, tylko ten, który działał mi na nerwy.
-Nie jestem głodny- Dobiegł mnie jego stłumiony głos, więc zapewne trzymał głowę pod poduszką.
-Mam popcorn!-krzyknęłam z kuchni. Normalnie Luke przybiegłby uradowany na tą myśl, ale dziś jakiś problem powoduje, że nie ma chęci tego robić.
-Nie jestem głodny!- krzyknął, ale tym razem jego głos był bardziej przejrzysty
-Poza chipsami nie jadłeś nic przez cały dzień, chcesz zemdleć?- powiedziałam i wkroczyłam do salonu. Zepchnęłam nogi chłopaka z kanapy i usiadłam obok niego. Spuścił nogi z kanapy i usiadł prosto, twarzą do mnie.
-Gdybym zemdlał, to nie miałoby znaczenia- potrząsnął głową
-Miałoby
-Nie jestem głodny- powiedział i skrzyżował dłonie na piersi
Wpatrywałam się w Luke'a przez dłuższy czas, aż wreszcie zauważyłam jak bardzo jego wygląd zmienił się w ciągu ostatnich kilku dni. Jego skóra była bladsza niż powinna być, a jego niebieskie oczy były nieustannie zabarwione na czerwono i spuchnięte, jakby pocierał je zbyt często. Jego usta, kiedyś różowe i gładkie, były teraz spierzchnięte. Martwienie się o niego było dla mnie codziennością, ale nie martwiłam się o niego tak bardzo, jak robię to dziś. Zwłaszcza, że zawsze mówi mi, abym tego nie robiła.
-Luke, co się stało?- starałam się dotrzeć do jego ręki, ale on tylko ją schował
-Nic złego. Nie jestem głodny, nie jest to dozwolone?- Lucas przewrócił oczami i zaciągnął rękawy bluzy tak, aby mógł ukryć w nich swoje ręce
-Wiem, że coś jest na rzeczy, co się z tobą dzieje?-Zapytałam, ponieważ nigdy nie uwierzę jego zapewnieniom, że wszystko jest w porządku. W tym momencie znam go za dobrze, aby uwierzyć.
-Jezu, Stel. Poważnie będziesz teraz pytać co jest ze mną nie tak?-Rzucił i wstał z kanapy mając wciąż skrzyżowane ramiona na piersi.
-Nie pytałam o to- powiedziałam i również wstałam
-Nie wiem co się ze mną dzieje!- krzyknął Luke i wyrzucił swoje ręce w górę jakby nie potrafił zrozumieć, dlaczego zapytałam go o coś takiego.
-Luke, wziąłeś dziś swoje...-Przerwał mi zanim skończyłam mówić
-Stella, na Boga, nie nie wziąłem tych pieprzonych leków! Nie potrzebuję ich! One tylko sprawiają, że czuję się szalony, a ja nie jestem szalony!-wykrzyczał
-Nie powinny sprawiać, że jesteś szalony, tylko Ci pomagać!- krzyknęłam na niego
-One nie pomogą! Nic nie pomoże!- jęknął. Blondyn upadł na podłogę i podciągnął kolana do piersi ewidentnie próbując wygrać niekończącą się walkę z samym sobą
-Chcę tylko, żebyś mi powiedział co się stało-powiedziałam cicho
-Nie wiem co się ze mną dzieje!-warknął- Nie mam kurwa pojęcia co się ze mną dzieje, taki po prostu jestem! Jestem taki nieszczęśliwy przez cały ten czas, chcę umrzeć,czy to taka wielka sprawa?
-Hm..Tak, to jest wielka sprawa!-Powiedziałam, nienawidziłam, kiedy Luke mówił o tym, że chce umrzeć. Nie znaliśmy się zbyt długo, ale wiedziała, że jeżeli coś mu się stanie, to nie będę wiedziała co ze sobą zrobić. Na prawdę duża część mnie go potrzebowała.
-Czemu?! Na tym świecie są tysiące innych ludzi, którzy myślą w ten sposób i jakoś nikt się nimi nie przejmuje, to nie jest wielka sprawa, dla mnie to nie ma znaczenia- zadrwił, a ja usiadłam na podłodze obok niego i zaczęłam gładzić go po ramieniu.
-Więc, nie znam tych ludzi tak dobrze, jak znam ciebie. Wiem, że napotyka cię wiele trudności i wszystko jest dużo cięższe, ale nie możesz się tak zachowywać. To mnie przeraża. Przeraża mnie kiedy mówisz, że chcesz umrzeć. Troszczę się o ciebie, bardziej niż możesz sobie wyobrażać, że to robię. Potrzebuję Cię. Potrzebuję abyś przestał tak myśleć- starałam się mówić powoli, aby powstrzymać nas przed wielką kłótnią, ale bałam się, że nie będę mogła zrobić już nic.
-Nie przejmujesz się, po prostu tak mówisz-pokręcił głową, a łzy zaczęły spływać na jego twarz. Pociągnął nosem i wytarł go rękawem swojej bluzy- Mówisz tak, abym wciąż mógł udzielać ci korepetycji.
-Oszalałeś?- zapytałam przerażona,że Luke myśli, że używam go jako maszynkę do douczania mnie. Wiedziałam, że teraz był zdenerwowany, ale to było po prostu szalone. Po tym wszystkim co przeszliśmy razem nawet nie obchodziło mnie czy zdam tą jebaną matematykę. Zanim zdążyłam coś dodać Luke odezwał się ponownie
-Nie, nie jestem szalony
-Luke, popatrz na mnie- powiedziałam i wzięłam jego twarz w swoje dłonie wymuszając to, o co go prosiłam- Nie jesteś dla mnie tylko nauczycielem od matematyki, jesteś zdecydowanie kimś więcej, ja o prostu martwię się o ciebie i chcę abyś wydobrzał
-Nie wydobrzeję, to niemożliwe- chłopak pokręcił głową, a łzy wciąż strumieniami spływały z jego policzków
-Możliwe, może gdybyś po prostu usiadł i z kimś porozmawiał....
-Nie będę rozmawiał z tymi lekarzami Stel. Oni mnie traktują jakby ze mną było coś nie tak!-Wtrącił
-Pomogli osób, którzy byli w o wiele gorszym stanie niż ty, zrozumieją cię- Zapewniłam go, wszystkiego czego chciałam w tym momencie, to żeby po prostu pozwolił sobie pomóc
-Nie mogę im powiedzieć- zaszlochał i wpatrzony w podłogę ukrył twarz w dłoniach
-Nie możesz im powiedzieć czego?- szepnęłam, a w mojej głowie pojawiło się kilka pomysłów o czym mógł mówić
-Nie wiem jak mam patrzeć komuś w oczy i mówić, że próbowałem się zabić- powiedział w swoje ręce
Tym razem nie zadawałam pytań, które normalnie bym zadała. Zamiast tego pozwoliłam, aby ciało Luke'a opadło na mnie i pozwoliłam mu dalej szlochać. Wielokrotnie mówił mi, że chce umrzeć i zdawałam sobie z tego sprawę, ale nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że próbował już to zrobić. Jeśli próbował, to znaczy, że nie udało mu się wcześniej. Nie potrafiłam sobie wyobrazić jak inne byłoby wszystko, gdyby Luke'a tu nie było. Potrzebuję to i marzę, żeby to zauważył
-Luke- zakrztusiłam się mówiąc jego imię, czuję wielkiego guza rosnącego w moim gardle, który nie pozwalał mi powiedzieć nic więcej
-Próbowałem połknąć wiele tabletek na raz, ale to nie działało. Obudziłem się następnego ranka- Jego głos drżał, a ja nie sądzę, aby kiedykolwiek komuś już to powiedział, nawet własnej matce- To niesprawiedliwe
-Nie mów tego!-Zaczęłam płakać-Nie chcę, abyś umarł!
-Tak bardzo staram się wyleczyć, Stel- Luke szlochał na moim ramieniu, a ja w tym momencie byłam zbyt zapłakana, żeby powiedzieć cokolwiek
-W porządku, wydobrzejesz. Pewnego dnia wszystko będzie Okay- powiedziałam po dłuższym czasie
Moje dłonie gładziły jego włosy, a on mówił mi o rzeczach, których żałuje i o tych, przez które było mu przykro
-Przepraszam za krzyczenie na ciebie-spojrzał na mnie
Kiedy zauważył, że również płakałam otarł moje łzy, przez co chciało mi się płakać jeszcze bardziej. Zawsze mnie to dziwiło. Nie ważne jak źle Luke się czuł on zawsze zrobiłby wszystko, aby upewnić się, że ze mną jest wszystko w porządku. Nie rozumiałam tego jak on mógł być przez większość życia nieszczęśliwy, ale robił wszystko, aby to szczęście dać mi. To nie było fair.
-Jest ok...jest ok....-kiwałam głową powtarzając to w kółko
-Wydobrzeję, obiecuję-Luke uśmiechnął się do mnie, ale wiem jak trudne dla niego to było w tej chwili
-Wydaje mi się, że zawsze kiedy przychodzimy do mojego domu kończymy płacząc- powiedziałam drżącym głosem i zaśmiałam się. Luke chwycił moje ręce i podciągnął z podłogi mocno przytulając.
-Wiem, przepraszam- zaśmiał się
- Po prostu postaraj się już nie płakać, dobrze?- zapytałam, a Luke oblizał wargi
-Próbowałem nie zachowywać się jak teraz, ale ja po prostu zgubiłem się w tym ,tak bardzo przepraszam- powiedział w moje ramię, a jego palce zawijały końcówki moich włosów.
-Wszystko będzie w porządku-powiedziałam ponownie, a Luke pocałował mnie w czoło zanim odsunął się ostatecznie i usiadł na kanapie
-Nie będę już robił sobą takiego bałaganu- powiedział- nie będę już zachowywać się w ten sposób
-Ok- skinęłam głową nie wiedząc co powiedzieć
-Nie mogę wytrzymać, gdy widzę cię tak przygnębioną-powiedział blondyn, choć tak na prawdę to ja powinnam być tą, która wypowiada te słowa. Zasługiwał na kogoś, kto będzie troszczył się o niego tak, jak on troszczy się o mnie
-Przepraszam- uśmiechnęłam się, a koniuszkami palców wytarłam ostatnie łzy pod oczami
-Nie chcę, aby było Ci mnie żal- wyciągnął ręce i zaprosił mnie do siedzenia z nim. Wciągnął mnie na swoje kolana, a podbródek oparł o moje ramię.
-Czasem nie mogę nic na to poradzić- Głowa Luke odwróciła się w moją stronę. Chłopak uśmiechnął się i zaczął składać pocałunek za pocałunkiem na moim policzku.
-Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił- Jego głowa wtuliła się w moją szyję, a Luke zaczął całować moją skórę. To było niesamowicie przyjemne, ale to nie był na to czas
-Ja też
-Wszystko będzie z nami w porządku, prawda?- spojrzał na mnie jeszcze raz z oczami pełnymi łez
-Będziemy w porządku- skinęłam głową zapewniając go jeszcze raz
Luke i ja jeszcze przez długi czas siedzieliśmy w milczeniu. Tym razem nie robiliśmy konkursu w mruganiu, a po prostu cieszyliśmy się swoją obecnością.
Byliśmy wdzięczni, że mamy siebie nawzajem
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
JOŁ LUDZISKA!
To jest mega czuły rozdział i muszę przyznać, że beznadziejnie się go tłumaczyło, ponieważ ciągle powtarzały się słowa "wszystko będzie w porządku". Mam nadzieję, że jakoś wybrnęłam i nie było zbyt wielu powtórek!
Jesteście tak jak ja zdołowani dzisiejszym dniem
Szkoła sssie-zdecydowanie
Kolejny rozdział za tydzień
Piszcie jeśli macie jakieś zastrzeżenia
Twitter: @hanxcrush
Jeżeli ktoś z was byłby zainteresowany informowaniem o nowych rozdziałach niech napisze na dole komentarz ze swoim userem z tt
:)
Jeżeli ktoś z was byłby zainteresowany informowaniem o nowych rozdziałach niech napisze na dole komentarz ze swoim userem z tt
:)
*zawsze follow back :)*
Ja chciałabym byc informowana @mortajuliana
OdpowiedzUsuńuwielbiam was za to tłumaczenie
OdpowiedzUsuńSuper, że jest kontynuacja tłumaczenia :) Kiedy będzie next? Nie mogę się doczekać :D
OdpowiedzUsuń