Jest dużo później. Na początku planowaliśmy jechać prosto do domu Luke'a, ale ostatecznie przekonałam go żebyśmy wzięli jakieś normalne jedzenia zamiast waty cukrowej. Nie był zbyt szczęśliwy, ale gdy zdał sobie sprawę jaki jest głodny zgodził się. Właściwie teraz jest lepiej. Jest późno, więc nie muszę się martwić o jakąś konfrontację z mamą Luke'a
-Po prostu bądź cicho-szepnął. Byliśmy w połowie drogi po schodach, blondyn postanowił wykorzystać okazję. Popchnął mnie na ścianę i ograniczył jakikolwiek ruch.
Chłopak leniwie przycisnął usta do mojej szyi, przyciskając i błądząc nimi w okolicach mojego obojczyka. Włożyłam ręce w jego włosy zdejmując z nich jego beanie i rzucając ją w dół schodów. Pozwoliłam, aby moje palce zaplątały się w nich, a Luke zaczął całować mnie mocniej powodując, że jego kolczyk cicho zadzwonił, co przyprawiło mnie o dreszcze.
Blondyn nagle odsunął się i zaczął prowadzić mnie na górę. Kiedy tylko dotarliśmy do jego sypialni cicho zamknął drzwi, zostawiając nas samych w naszym własnym, małym świecie. Zdjął swoją kurtkę. Luke szybko zamknął przestrzeń między nami po raz kolejny przyciskając swoje usta do moich.
Położyłam swoje ręce na jego szyi i pogłębiłam pocałunek. Złapał mnie za biodra i przycisnął do swojego ciała, powoli idąc do swojego łóżka. Zaczął też coś mamrotać, ale nie mogłam go zrozumieć.
Język Luke'a wślizgnął się między moje wargi, kiedy upadliśmy na łóżko, smakował Colą. Usiadłam na niego, a rękoma biegałam po jego torsie, aż uczepiłam się jego karku i po raz kolejny złączyłam nasze usta.
Nigdy nie miałam w zwyczaju tego robić. Już milion razy mówiłam sobie, że Luke jest inny. Powód, dla którego jesteśmy tutaj, teraz, razem jest jeden. Oboje próbujemy nowych rzeczy. To zbliża nas do siebie. Powoduje, że otwieramy się na siebie nawzajem. A jeśli Luke otwiera mi się, to jest cholernie perfekcyjne
-Normalnie tego nie robię- wyszeptał, a jego gorący oddech uderzył w moją górną wargę
-Co? Normalnie nie zabierasz dziewczyn do domu na pierwszej randce?- wywróciłam oczami i odsunęłam się od chłopaka głęboko patrząc mu w oczy, ale on zaraz pochylił się i pocałował mnie po raz kolejny.
-Coś w tym stylu- wymamrotał, wkładając rękę pod moją bluzkę. Jego długie palce przyciskały moje biodra, tak jakby chłopak chciał przyciągnąć mnie jeszcze bliżej siebie, a szczerze mówiąc, między nami nie było już wolnego miejsca.
Wreszcie blondyn przełamał się i zdjął mój sweterek, dobrze wiem, że to jest coś co chciał zrobić przez cały ten czas. Jego zdolność do bycia dzieciakiem wciąż mnie bawiła, nawet w takiej chwili. Kiedy moment rozbierania mnie rozdzielił nas od siebie, widziałam, że Luke chce coś powiedzieć, ale powstrzymałam go.
-Jeśli powiesz coś o moich cyckach, wychodzę- ostrzegłam przed pocałowaniem go po raz kolejny. Ręce Luke'a wędrowały po moich plecach niebezpiecznie zbliżając się do zapięcia mojego stanika. Przygryzłam jego wargę i szarpnęłam za kolczyk znajdujący się tam, oczywiście wciąż bawiłam się jego włosami, a wszystko po to, aby odciągnąć go od tego co miał zamiar zrobić.
-Stel- jęknął zdecydowanie głośniej niż chciał
-Ciii-odsunęłam się od chłopaka i położyłam palec na jego ustach- Nie chcemy wpakować się w kłopoty
-Torturujesz mnie- jęknął i odrzucił głowę do tyłu, więc pocałowałam jego szyję
Szczerze mówiąc nie jestem pewna co się ze mną dzieje. Chciałabym być trochę bardziej nieśmiała w sprawach łóżkowych z Lukiem zważając na to jak wiele razy wyraziłam, że bardziej jestem zainteresowana rozmową niż całowaniem, ale kiedy byłam dzisiaj z Lukiem coś wewnątrz mnie strzeliło i powiedziało mi, że Luke jest tym, z którym chcę to zrobić.
-Ta, zdecydowanie nie robię tego normalnie- wziął głęboki oddech.
Oczywiście, że nie był przyzwyczajony do robienia rzeczy jak ta. Ja też nie, ale czułam, że on jest w stanie zadowolić nas obu
Wślizgnęłam moje ręce pod jego koszulę, doskonale czując jego spięte ciało. To był rodzaj sygnału, dla niego, chciałam aby już ją zdjął. Luke chyba odebrał moją wiadomość, ponieważ zrzucił ją z siebie szybciej niż liczyłam, że to zrobi. Wtedy złapał mnie za ramiona i przerzucił pod siebie tak aby w nowej pozycji to on mógł dominować. Blondyn przesunął rękoma po brzuchu, delikatnie rozsuwając moje nogi, aby mógł idealnie zmieścić tam swoje ciało. Ciągle łaskotał moją skórę, co tylko powodowało, że ciągle chichotałam w jego usta, starałam się zachowywać tak cicho jak to możliwe. Położył swoje dłonie po obu stronach mojej głowy i przeniósł na nie cały ciężar swojego ciała. Pocałował mnie, ale to przerodziło się w coś tak gorącego, że nasze usta ledwo nad sobą nadążały.
-Nigdy nie powiedziałaś mi, że jesteś w tym taka dobra- Chłopak wyszeptał, kiedy oboje trochę zwolniliśmy.
-To po prostu nigdy nie wyszło- Dałam Luke'owi "pożegnalny" pocałunek przed pozwoleniem mu na odsunięcie się ode mnie. Usiadł na łóżku po turecku i wydawał się totalnie zdezorientowany
-To było...-chłopak ucichł, ale zostawił swoją buzię częściowo otwartą, tak, jakby szukał odpowiednich słów na opisanie tego, co właśnie się wydarzyło
-Niesamowite?- zasugerowałam, przy okazji wyrażając swoją własną opinię na temat tego co się wydarzyło
-To nie za szybko, prawda?- zapytał, a cała jego pewność siebie uleciała w chwili. Zrobił się nerwowy i zdałam sobie sprawę, że to nie była już ta strona Luke'a, która przed chwilą popchnęła mnie na łóżko- To znaczy, jesteś z tym w porządku?
-Oczywiście- skinęłam.Gdybym nie czuła się z tym dobrze nigdy nie pozwoliłabym Luke'owi na całowanie mnie na pierwszej randce i zakończyłabym to od razu,
-Ponieważ lubię cię, bardzo i nie chcę tego skomplikować przez to, że myślisz, że cię do tego pcham- powiedział i zaczął bawić się swoimi palcami będąc zbyt zdenerwowany, aby na mnie spojrzeć
-Luke, to w porządku- pokręciłam głową. Na prawdę nie miał się czym martwić. Chłopak ziewnął i zwinął się w kulkę
-Dzięki Stel
-Za co?- zapytałam. Na początku myślałam, że dziękuje mi za pocałunki, mimo że pocałował mnie wcześniej wiele razy.
-Za bycie tu dla mnie. Czuję, że jesteś w stanie wnieść trochę radości do mojego życia, więc dzięki- westchnął sennym głosem i wyciągnął rękę, położył ją na mojej tali i przyciągnął mnie do swojej piersi.
-Zawsze tutaj będę-Szepnęłam
-Zaraz zawiozę cię do domu dobrze? Jestem trochę zmęczony teraz- powiedział nie fatygując się wymyśleniem odpowiedzi do mojej ostatniej wypowiedzi. Jego wargi były zajęte czym innym. Składaniem pocałunków wzdłuż mojego ramienia.
-W porządku- to jedyne co pamiętam, ponieważ poczułam, że moje powieki robią się ciężkie, a wokół panuje ciemność.
***
Następnego ranka obudziłam się nie będąc do końca pewna gdzie jestem. Otworzyłam oczy i przetarłam je rozglądając się po pokoju w jakim byłam. Kiedy zobaczyłam zielone ściany szybko przypomniało mi się gdzie jestem i co wydarzyło się poprzedniej nocy.Luke wciąż leżał obok mnie z jedną ręką zarzuconą na mój brzuch. Właściwie zajmował praktycznie całe łóżko ze swoimi rękami i nogami, które były wszędzie. Chciałam rozpaczliwie go ze mnie zepchnąć, ale zostałam pod nim uwięziona.
-Luke- szepnęłam, uderzając moim palcem w jego nagie plecy.Nie odpowiedział, a jedynie odchrząknął- Lucas-powiedziałam tym razem trochę głośniej
To musiało go ruszyć, ponieważ od razu obudził się i powiedział, że nie nazywa się Lucas.
-Tak właśnie jest- powiedziałam, kiedy przetarł oczy
-Co tak właściwie stało się ostatniej nocy?- zaśmiał się, powoli oblizując wargi
-Wiele- to tak naprawdę najlepszy sposób, aby TO opisać
-To było zabawne, cokolwiek to było- Luke pochylił się, szybko całując mnie w policzek. Przejechał dłońmi po włosach, próbując doprowadzić je do normalnego stanu, ale po tym co z nimi zrobiłam i po pozycji w jakiej spał, można rzec iż daleko im od ich dziennego stanu.
Przytaknęłam i przeszedł po mnie niespodziewany dreszcz. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem topless. Rozejrzałam się za swoim swetrem, ale był zbyt daleko, żeby go złapać. Przycisnęłam więc narzutę bliżej mojego ciała mimo iż wiedziałam, że to nie dostarczy mi wystarczająco dużo ciepła
-Cholera, miałem zabrać cię do domu, moja mama mnie zabije- zachichotał i zamknął oczy, a kiedy usiadł pościel zsunęła się odsłaniając jego klatkę piersiową.
-Myślę, że zasnęliśmy- wzruszyłam ramionami. Dobrze wiem, że moją mamę nie obchodzi to, gdzie spędziłam tą noc, albo raczej spodziewała się, że zostanę tutaj. Ufała Luke'owi i wiedziała jak bardzo ufam mu ja, więc dopóki nie wpakujemy się w żadne kłopoty będzie się z tym w porządku
-Zastanawiam się, czy moja mama zdążyła się już obudzić, czy może mógłbym przemycić cię- Przerwało mu mocne pukanie do drzwi
-Luke, otwórz drzwi!- jego mama powiedziała z drugiej strony. Blondyn kilka razy spojrzał między mnie, a drzwi zanim zdecydował się zepchnąć mnie z łóżka. Wylądowałam na ziemi z hukiem, ale uważałam, żeby nic nie wykrzyczeć
Wygramolił się z łóżka po drodze łapiąc swoją koszulkę i potykając się kilka razy. Włożył ją na siebie i delikatnie uchylił drzwi. Mimo że byłam ukryta po drugiej stronie łóżka nie chciał ryzykować, że jego mama mnie zobaczy
-Co jest?- wymamrotał od niechcenia , mam nadzieję, że jego mama nie będzie na niego zła, a ja mogę być w tym samym pokoju, co oni na tą rozmowę
-Mógłbyś pójść ze mną do pracy? Mógłbyś pomóc mi policzyć kilka rzeczy- jego mama zapytała nie brzmiąc na zaskoczoną, że Luke już jest ubrany
-Nie masz kalkulatora?- jego głos przepełniony był irytacją
-Luke- Jego mama powiedziała stanowczo
-Jasne, kiedy?- powiedział nerwowo najwyraźniej próbując obmyślić plan, jak mnie stąd przemycić.
-Za około godzinę- odpowiedziała szybko- Jak minęła twoja randka, ostatniej nocy?
-Niesamowicie, bardzo ją lubię- powiedział, a ja czułam jak moje policzki rozgrzewają się
To dziwne słyszeć Luke'a i jego mamę rozmawiających o takich prostych rzeczach jak ta, mimo, że słyszałam ich walczących wiele razy. Blondyn mówił mi, że jego matka nie była taka przez cały czas, może ich stosunki poprawiły się. Wydawali się tacy normalni, jednak wciąż mogłam wyczuć lekkie napięcie między nimi. To było miłe, słyszeć ich rozmawiających ze sobą w taki przyjemny sposób.
-To dobrze, jeszcze raz, jak ma na imię?- To było takie dziwne. dwójka ludzi w tym samym pomieszczeniu gadająca o mnie, kiedy ja starałam skupić się na tym, aby nigdy nie przyłapano mnie na niczym więcej
-Stella. Jest dziewczyną, której udzielam korepetycji- z tonu jego głosu mogę wywnioskować, że bardzo chciał wyrzucić stąd swoją mamę, ale nie mógł tego zrobić
-Fakt, to ta, którą spotkałam- roześmiała się mimo iż miałąm kilka razy okazję słyszeć jak rozmawia to nigdy nie słyszałam jej śmiejącej się
-Uh, huh- chłopak zakaszlał
-Co jest na twojej...- zaczęła mówić, ale przerwał jej dzwonek telefonu- Muszę to odebrać, bądź gotowy za godzinę
-Ok- Słyszałam jak powoli zamyka drzwi
-Weź swoje leki!- powiedziała po tym jak drzwi trzasnęły. Wstałam z podłogi i usiadłam na brzegu łóżka, kiedy ten chodził po pokoju
-Weź swoje leki...-mruknął do siebie, po czym podszedł do komody, otworzył ją i szybko zamknął- W porządku wezmę swoje leki, nienawidzę ich- z małej buteleczki wysypał sobie na rękę kilka tabletek połykając je bez popicia ich wodą
-Twoja mama była w dobrym nastroju- powiedziałam, przerywając ciszę między nami
-Ta, myślę, że nasze stosunki się trochę poprawiają- wzruszył ramionami, przełykając ciężko
-To dobrze, prawda?- zapytałam
-Tak, ale gdyby jej telefon nie zadzwonił zobaczyłaby to- Luke odwrócił się w moją stronę ukzująć fioletowy znak na szyi, który zostawiłam tam poprzedniej nocy- i wtedy byłbym martwy
-Ym, przepraszam za to- skuliłam się zdając sobie sprawę, że też mam na sobie kilka miłosnych ugryzień z zeszłej nocy
-Nie ma za co, po prostu niech to pozostanie ukryte- wzruszył ramionami
-Przeważnie chodzisz do pracy ze swoją mamą?- zapytałam. Chłopak nigdy wcześniej nie wspominał o pracy ze swoją mamą. Mówił tylko, że ona ciągle pracuje, ale nigdy, o tym, że czasem zabiera syna ze sobą
-Czasami, kiedy potrzebuje dodatkowej pomocy, to coś jak trzecia praca-skierował się w stronę komody i odłożył tam buteleczkę po lekach
-Jaka jest twoja druga praca?-zapytałam
Blondyn milczał przez chwilę. Otwierał i zamykał usta, jakby nie mógł zdecydować się, czy chce mi powiedzieć czy nie.
-Ty
-Co? Moje korepetycje?- uniosłam brew, nie będąc pewna o co mu chodziło
-W pewnym sensie, tak- Wzruszył ramionami, a ja zaczęłam marzyć, aby pewnego dnia móc zrozumieć Luke'a przez cały czas kiedy z nim rozmawiam.
-W każdym razie- przesunął dłonią po włosach i głęboko westchnął- Chcesz prysznic?
-Jak...- zaczęłam, ale mój głos zatrząsł się, ponieważ nie byłam pewna, czy Luke pyta mnie o wzięcie prysznica z nim, czy bez niego
-Tylko ty, nie ja- zaczął się śmiać, usiadł na brzegu łóżka, zaraz obok mnie i schował moją dłoń w swoje ogromne ręce.
-Czemu nie?- zapytałam. Nie byłam do końca pewna, ile logiki było w tym przemycaniu mnie z domu. Co go obchodzi to, czy jestem czysta, czy nie?
-Okay, chodź, mam plan- Luke wyciągnął mnie z łóżka, a ja załapałam po drodze jakiś jego t-shirt i owinęłam się nim na wypadek, gdybyśmy dali się złapać. Nie chciałam spotkać mamy Luke'a będąc tylko w staniku.
-Mówiąc o planach, przy przemycanie mnie z twojego domu jest krokiem trzecim?- zażartowałam, kiedy Luke zamknął za nami drzwi. Przyłożył palec do moich ust upewniając się, że nie wytworzymy już żadnego hałasu. Mogliśmy usłyszeć jak jego mama rozmawia przez telefon, prawdopodobnie w kuchni
-Myślę, że powinniśmy rozważyć nazwaniem go rok dwa i pół- wyszeptał, wciąż trzymając swój palec na moich ustach.
Zaczęliśmy iść do wzdłuż holu,aż dotarliśmy na jego koniec, do wielkiego pokoju, który jak sądzę, był pokojem jego mamy. Miał ogromny dwudrzwiowy closet* i drzwi, które prowadziły do ogromnej łazienki. Kiedy weszliśmy do łazienki Luke szybko podbiegł do blatu i zaczął przeszukiwać torby pełne kosmetyków
-Co robisz?- zapytałam
-Szukam czegoś, żeby to pokryć- Chłopak zaśmiał się i ponownie wskazał na malinkę. Podeszłam do niego i zaczęłam szukać jakiegoś korektora i pudru. Kiedy je znalazłam nałożyłam na szyję chłopaka maskując to co pozostawiłam po sobie wczoraj
-Dziękuję- powiedział cicho co chwilę zerkając na drzwi od łazienki, ponieważ będąc szczerym, jego mama mogła wejść kiedy tylko chciała.
Chłopak zaczął pochylać się w moją stronę, ale odepchnęłam go
-Tak, ale gdyby jej telefon nie zadzwonił zobaczyłaby to- Luke odwrócił się w moją stronę ukzująć fioletowy znak na szyi, który zostawiłam tam poprzedniej nocy- i wtedy byłbym martwy
-Ym, przepraszam za to- skuliłam się zdając sobie sprawę, że też mam na sobie kilka miłosnych ugryzień z zeszłej nocy
-Nie ma za co, po prostu niech to pozostanie ukryte- wzruszył ramionami
-Przeważnie chodzisz do pracy ze swoją mamą?- zapytałam. Chłopak nigdy wcześniej nie wspominał o pracy ze swoją mamą. Mówił tylko, że ona ciągle pracuje, ale nigdy, o tym, że czasem zabiera syna ze sobą
-Czasami, kiedy potrzebuje dodatkowej pomocy, to coś jak trzecia praca-skierował się w stronę komody i odłożył tam buteleczkę po lekach
-Jaka jest twoja druga praca?-zapytałam
Blondyn milczał przez chwilę. Otwierał i zamykał usta, jakby nie mógł zdecydować się, czy chce mi powiedzieć czy nie.
-Ty
-Co? Moje korepetycje?- uniosłam brew, nie będąc pewna o co mu chodziło
-W pewnym sensie, tak- Wzruszył ramionami, a ja zaczęłam marzyć, aby pewnego dnia móc zrozumieć Luke'a przez cały czas kiedy z nim rozmawiam.
-W każdym razie- przesunął dłonią po włosach i głęboko westchnął- Chcesz prysznic?
-Jak...- zaczęłam, ale mój głos zatrząsł się, ponieważ nie byłam pewna, czy Luke pyta mnie o wzięcie prysznica z nim, czy bez niego
-Tylko ty, nie ja- zaczął się śmiać, usiadł na brzegu łóżka, zaraz obok mnie i schował moją dłoń w swoje ogromne ręce.
-Czemu nie?- zapytałam. Nie byłam do końca pewna, ile logiki było w tym przemycaniu mnie z domu. Co go obchodzi to, czy jestem czysta, czy nie?
-Okay, chodź, mam plan- Luke wyciągnął mnie z łóżka, a ja załapałam po drodze jakiś jego t-shirt i owinęłam się nim na wypadek, gdybyśmy dali się złapać. Nie chciałam spotkać mamy Luke'a będąc tylko w staniku.
-Mówiąc o planach, przy przemycanie mnie z twojego domu jest krokiem trzecim?- zażartowałam, kiedy Luke zamknął za nami drzwi. Przyłożył palec do moich ust upewniając się, że nie wytworzymy już żadnego hałasu. Mogliśmy usłyszeć jak jego mama rozmawia przez telefon, prawdopodobnie w kuchni
-Myślę, że powinniśmy rozważyć nazwaniem go rok dwa i pół- wyszeptał, wciąż trzymając swój palec na moich ustach.
Zaczęliśmy iść do wzdłuż holu,aż dotarliśmy na jego koniec, do wielkiego pokoju, który jak sądzę, był pokojem jego mamy. Miał ogromny dwudrzwiowy closet* i drzwi, które prowadziły do ogromnej łazienki. Kiedy weszliśmy do łazienki Luke szybko podbiegł do blatu i zaczął przeszukiwać torby pełne kosmetyków
-Co robisz?- zapytałam
-Szukam czegoś, żeby to pokryć- Chłopak zaśmiał się i ponownie wskazał na malinkę. Podeszłam do niego i zaczęłam szukać jakiegoś korektora i pudru. Kiedy je znalazłam nałożyłam na szyję chłopaka maskując to co pozostawiłam po sobie wczoraj
-Dziękuję- powiedział cicho co chwilę zerkając na drzwi od łazienki, ponieważ będąc szczerym, jego mama mogła wejść kiedy tylko chciała.
Chłopak zaczął pochylać się w moją stronę, ale odepchnęłam go
-Powinnam teraz wziąć ten prysznic
-Dobrze- skinął głową. Chłopak zaczął rozkręcać prysznic, a ja czekałam, aż woda nagrzeje się. Patrzyliśmy się na siebie, jakbyśmy byli uczestnikami nieogłoszonego konkursu w dyscyplinie wlepiania w siebie swoich oczu. Wytrzymywałam przez chwilę, ale mrugnęłam przed tym, jak Luke to zrobił
-Wygrałem- wyszeptał
-Luke, czy jesteś w moim pokoju?!- głos jego mamy stawał się co raz głośniejszy, więc oczywiste było to, że zbliża się do nas
-Oczywiście, zaczyna zwracać na mnie uwagę, wtedy, kiedy tego nie chcę
Oczy Luke'a zaczęły znów latać pomiędzy mną, która ma wziąć prysznic i drzwiami od łazienki. Złapał mnie za ramiona i wepchnął pod strumienie wody, po czym zamknął kabinę. Na szczęście za szklanymi drzwiami, za którymi się znajdowałam była też kurtyna, więc mam Luke'a nie będzie mogła mnie przez to zobaczyć. Powstrzymałam się od powiedzenia tego, jakie wstrząsające uczucie wywarły na mnie ta nagła woda.
Próbowałam wcisnąć się w kąt, tak aby choćby przez chwilę ta woda nie dosięgała mnie, ale to nic nie skutkowało. Ten prysznic dosłownie rozstrzeliwał wodę we wszystkich możliwych kierunkach uniemożliwiając mi pozostanie suchą. Jeżeli to było w planach Luke'a, to mam zamiar go zabić.
-Co robisz?- Zapytała jego mama wchodząc do pomieszczenia wyraźnie zdezorientowana faktem, że Luke przesiadywał w jej łazience
-Biorę prysznic- mimo iż go nie widziałam jestem pewna, że uśmiechał się mówiąc to
-Masz własną łazienkę- wydawała się zła na syna z tego powodu, a ja wiedziałam, że dopóki nie zaczną się kłócić, wszystko będzie w porządku.
-Podoba mi się twój prysznic, mamo, ma wszystkie natryski,które trafiają w odpowiednie miejsca- tym razem musiałam zakryć usta ręką, żeby nie umrzeć ze śmiechu
-Na prawdę nie musiałam tego usłyszeć-powiedziała- pośpiesz się
Kiedy kobieta wyszła Luke szybko otworzył drzwi kabiny i wetknął tam swoją głowę. Zaczął śmiać się gdy mnie zobaczył, prawdopodobnie dlatego, że wyglądałam jak mokry pies. Właściwie wody było aż tyle, że ledwo mogłam zobaczyć cokolwiek oprócz niej
-To wszystko było częścią mojego planu- zachichotał i zanim mógł zrobić cokolwiek złapałam go za kołnierz koszuli i wciągnęłam pod wodę. Wydał z siebie lekki jęk, ale szybko go uciszył kiedy popchnął mnie na ścianę i złączył nasze usta.
Od razu zrelaksowałam się, ponieważ uczucie ust chłopaka na moich było takie relaksujące. Zdjął moje mokre włosy z całej twarzy, więc teraz było wygodniej dla naszej dwójki. Następnie przeniósł ręce na moje biodra i zaczął szarpać koszulkę, w którą byłam ubrana
-Jesteśmy na dobrej drodze, żeby dać się złapać- powiedziałam tak doskonale czując pierś Luke'a spod jego mokrej koszuli
-To jest tego warte- uśmiechnął się w moje usta jeszcze bardziej przybijając mnie do ściany
-Będziesz miał kłopoty-powiedziałam, ale Luke nie wydawał się tym przejmować. Zachowywał się jakby liczyły się teraz tylko i wyłącznie pocałunki, które mi składał. Chyba zapomniał, gdzie za chwilę ma być.
-Z tobą czy z mamą? Ponieważ mam to w dupie, jeżeli ty nie będziesz tą, która mnie ukarze-wreszcie się odezwał
-Luke- wydyszałam i uderzyłam w tył jego głowy
-Przepraszam, przepraszam- roześmiał się i zakręcił wodę- Zostań tu, a ja przynoszę ci coś do ubrania
Oparłam się o ścianę, a Luke wyszedł, wciąż byłam przerażona, że jego mama tu wejdzie, a my wpakujemy się w ogromne kłopoty. Chwilę później drzwi uchyliły się i stanął w nich chłopak z t-shirtem i dresowymi spodniami w ręce
-Jeżeli będziemy mieć kłopoty, to będzie to tylko i wyłącznie twoja wina- zdjęłam swoje ubrania. Oczywiście Luke stał odwrócony do mnie plecami, tak, że nie mógł zobaczyć mnie nagiej
Po tym jak zmieniłam ubrania po raz kolejny poprawiłam makijaż na szyi chłopaka, który spłynął, gdy byliśmy pod prysznicem. Chciałam mieć pewność, że po naszej ostatniej nocy, nie będą widoczne żadne ślady.
Później wkradliśmy się jeszcze raz do pokoju chłopaka, więc mogłam wziąć moją kurtkę. Skradliśmy się na dół, gdzie mogliśmy usłyszeć mamę chłopaka rozmawiającą przez telefon po raz kolejny.
-Idę wziąć pocztę- Krzyknął kiedy wyszliśmy przez drzwi frontowe, chociaż myślę, że jego mamę nie wiele to obchodziło. Poczułam nagły przepływ ulgi.
-Chcesz powiedzieć, że to była na prawdę fajna, pierwsza randka?- zapytał i odprowadził mnie do końca podjazdu kołysząc nasze splecione ręce.
-Zdecydowanie najciekawsza, pierwsza randka na jakiej byłam- zaśmiałam się. Kiedy doszliśmy na chodnik Luke puścił moją rękę pozwalając jej spaść do mojego boku. Podszedł do krawędzi chodnika i wyciągnął ze skrzynki całą jej zawartość
-Czyli tak jakby można powiedzieć, że byłabyś zainteresowana drugą randką?- miał wątpliwości, więc uniósł brew.
-Tak, tak myślę, ale może mogłabym po prostu wpaść żebyśmy obejrzeli kilka filmów Disneya, czy coś- uśmiechnęłam się. Dziewczyna może znieść na jednej randce tylko zrzucenie z łóżka i wepchnięcie ją pod prysznic
-Myślę, że mogę spełnić to życzenie- pochylił się i zostawił lekki pocałunek na moich ustach
-Lepiej już pójdę- skinęłam głową, a chłopak zaczął wracać się na podjazd- Luke, czekaj!
-Tak?-krzyknął
-Czy to był krok trzeci?-zapytałam. Na prawdę byłam bardzo zainteresowana tym planem, który Luke sobie ustalił
-Przepraszam, że co?- zapytał, a jego twarz wyrażała zdziwienie, nie mógł załapać o czym mówiłam
-Pytałam, czy druga randka będzie 3 krokiem?-powtórzyłam
Luke tylko podbiegł wzdłuż podjazdu i w ostatniej chwili odwrócił się krzycząc przez ramię
-Krok dwa i trzy czwarte
*closet- amaerykańska szafa, na pewno wiecie o co chodzi, coś w rodzaju garderoby ;)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam Nowych Czytelników!
Mam nadzieję, że poziom tłumaczenia jest zadowalający :)
Rozdziały będą pojawiać się co wtorek zaczynając od pierwszego września!
Napiszcie czasem jakiś komentarz choćby na twitterze, pod hashtagiem #FallPL
Chce takiego chłopaka , a rozdział super
OdpowiedzUsuńFajny!! *.*
OdpowiedzUsuńNie myślałaś może żeby pisać tłumaczenie na wattpadzie?
OdpowiedzUsuńmyślałam, ale rozwinę tą myśl troszkę później ;)
UsuńAww kocham to <3
OdpowiedzUsuń@xpervLukeyx
Cieszę się, że tłumaczenie jest kontynuowane :D
OdpowiedzUsuń