sobota, 15 sierpnia 2015

Rozdział 1

Zatłoczona stołówka w mojej szkole wypełniona była krzykami i śmiechem pochodzącymi od zupełnie różnych ludzi. To pewnie niespodzianka dla wielu z was, ale czas lunchu, to najgorszy czas. Mimo, że spędzam je z Michaelem i grupką naszych znajomych wciąż go nie lubi. Wydaje mi się, jakby każdy w tym pomieszczeniu działał mi na nerwy.

-O której godzinie Luke od ciebie jutro wychodzi? Chciałbym wpaść, a nie chcę się z nim spotkać- Michael zapytał odsłaniając kawałek pizzy w swojej buzi


Teraz, trzy tygodnie później, mogę stwierdzić, że relacja moja i Luke'a wcale się nie polepszyła. To nie tak, że chcę być jego przyjaciółką, ponieważ nie chcę. Po prostu byłam zirytowana faktem, że muszę z nim spędzać każdą sobotę, kiedy żadne z nas nie rozmawia na tematy nie związane z matematyką. Wszystko o co proszę, to żeby chociaż udawał, że jest na tyle cywilizowany, gdy jest ze mną, że potrafiłby poprowadzić rozmowę o czymś co nie jest związane z pracą domową

-Nie wiem. Czemu musisz wpaść?- przerzuciłam włosy za ramię i obejrzałam się na innych ludzi w pomieszczeniu, którzy akurat byli zagłębieni w swoich osobnych konwersacjach. Tak więc mijały nam lunche, nasza dwójka rozmawiająca ze sobą i zastanawiająca się, o braku dopasowania ludzi siedzących wokół nas

-Potrzebuję odtwarzacza DVD- wzruszył ramionami, co było totalnie normalną rzeczą, jak na niego.

-Kup sobie swój! Ciągle pożyczasz mój!- zaśmiałam się, chociaż tak na prawdę trochę ruszył mnie fakt iż myślałam, że Mike chce się ze mną spotkać, a tak na prawdę chce tylko mojego odtwarzacza

-Nie posiadam takiego typu gotówki- zaczął wyjaśniać- Chciałem wziąć z sobą Ashtona, ale jeśli nie chcesz....

-Luke wychodzi o piętnastej- powiedziałam, wciąż podekscytowana, ponieważ sięgnęłabym po każdy sposób byleby ściągnąć Ashtona do mojego domu. 

-Wychodzi skąd?- osoba za mną odezwała się. Odwróciłam się, żeby zobaczyć stojącego za mną Luke'a wraz ze swoja tacą. Spojrzałam na niego od góry do dołu. Miał na sobie ciemnozielony T-shirt i czarne obcisłe spodnie z wielkimi dziurami na kolanach. Zauważyłam, że dziś miał inną fryzurę. Włosy zebrane w jeden wielki czub. Na pewno żeby go tam utrzymać musiał użyć Bóg-wie-ile-żelu

-Wychodzisz z mojego domu, mam plany na później- wywróciłam oczami odwróciłam się od niego. Sekundę później Luke siedział obok nas, zachowując się jakby to był nasz zwyczaj

-Jakie plany?- zapytał Luke

-Plany, które cię nie dotyczą- powiedziałam szybko, ale dopiero później zdałam sobie sprawę jak niegrzeczne to było

-Więc, przepraszam, że jestem tylko niedogodnością- mruknął otwierając paczkę chipsów ze swojej tacy. Micheal i Ja patrzyliśmy się na niego, ponieważ on nie miał w zwyczaju siadać tu z nami

-Nie patrzcie tacy zaskoczeni, przebywam ze Stel od około trzech tygodni, mam prawo siedzieć tutaj, prawda?- wywrócił na nas oczami

-Stella- Poprawiłam go

-Od kiedy jesz z nami lunch?- zapytał, a ja wiem, że to pierwszy raz, kiedy Luke będzie rozmawiał z dwójką nas na raz

-Od dzisiaj. Nie wiem.Chciało mi się tu dzisiaj usiąść, więc się odpieprzcie i do mnie nie mówcie- Luke wpatrywał się w Mike'a

-Nawet nie wiem, gdzie byłeś w czasie lunchu- powiedział Michael strzelając mi jedno ze swoich zakłopotanych spojrzeń

-Powiedziałem wam, żebyście się do mnie nie odzywali- Powiedział Luke ewidentnie zdenerwowany . Faktycznie nie trzeba było, aby zezłościć się na Michaela, ale Luke najwidoczniej miał niski poziom jego tolerancji
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEŚLI SZANUJESZ MÓJ CZAS SPĘDZONY NA TŁUMACZENIU TEGO, TO PROSZĘ ZOSTAW CHOCIAŻ NAJPROSTSZY KOMENTARZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz