-Hej, jesteś zajęta?-powiedział głos Michaela z drugiej strony słuchawki
-W tym momencie nie, czemu?-Odpowiedziałam i wstałam z kanapy. Zaczęłam chodzić po pokoju, tak jak robiłam to zawsze, gdy rozmawiałam przez telefon.
-Chcesz przyjść? Kupiłem wreszcie odtwarzacz DVD-chłopak zaśmiał się
-Wreszcie-uśmiechnęłam się. Nareszcie będzie mógł przestać ciągle pożyczać go ode mnie.
-Więc, chcesz przyjść?- Michael zapytał
-Hm, jasne. U mnie i tak się nic nie dzieje- wzruszyłam ramionami rozglądając się po pustym salonie
-A tak w ogóle, Luke Hemmings nie wpadnie wtedy do ciebie?- zażartował Clifford
-Wątpię w to, nie było go tu już nigdy więcej-westchnęłam, a moje oczy szybko napełniły się łzami na wspomnienie chłopaka. Bardzo mi go brakowało, ale nie odzywał się do mnie
-Jak długo to już trwa?- zapytał, a ja dokładnie wiedziałam o co mu chodzi
-Miesiąc- powiedziałam przecierając oczy- Nie widziałam go od tego czasu ani nie słyszałam
-Przykro mi Stello, jestem pewien, że on niedługo wróci- Mike westchnął i ja również. Tak bardzo jak nie chciał wspominać, że tęskni za Lukiem. Wiem, że w tym krótkim czasie oni naprawdę się zaprzyjaźnili
-Dobrze, będę za kilka minut- powiedziałam odkładając słuchawkę
Prawie ogarnęłam się do wyjścia. Muszę jeszcze tylko związać włosy i założyć buty. Otworzyłam frontowe drzwi, żeby zobaczyć, że stoi przede mną wyczerpany Luke
-Co tutaj robisz?- zapytałam, ale tak naprawdę wszystko co chciałam zrobić to móc go przytulić i pocałować, upewnić się, że nie jest wytworem mojej wyobraźni.
-Muszę z Tobą porozmawiać- przełknął ślinę. Chłopak wyminął mnie i wszedł do mieszkania, nie czekając, aż go do niego zaproszę
Wyglądał tak inaczej. Był chudszy, jego skóra była bledsza, a włosy dłuższe. Tak jakby prawie nie dbał o siebie przez ten miesiąc. Nienawidziłam tego, potrzebowałam dotrzeć do niego i go dotknąć, tylko on wyglądał prawie jak nowa osoba, której ja już nie znałam
-Na prawdę nie sądzę, że jest tu cokolwiek do mówienia- założyłam ręce na piersi i oparłam się o ścianę starając się utrzymać jak największy dystans od Luke'a
-Ależ jest, ale tylko wtedy, gdy mi na to pozwolisz- przełknął ślinę
-Myślisz, że możesz po prostu pokazać się po miesiącu i sprawić, że wszystko będzie idealne?
-Miałem dobry powód, do oddalenia się- powiedział i spojrzał na swoje nogi
-No to gdzie byłeś?- zapytałam
-Byłem w szpitalu przez kilka tygodni- wzruszył ramionami- znowu starałem się zabić
Wiedziałam, wiedziałam, że nie powinnam go zostawiać ten nocy, której się pokłóciliśmy. Powiedział mi o swoich problemach, znałam każdy z nich powinnam wiedzieć, że coś takiego jak to może się wydarzyć. Mogę powiedzieć jak ważna byłam dla niego, to pewnie ja go do tego sprowokowałam. To wszystko moja wina. Próbował popełnić samobójstwo z mojego powodu.
-C...co?-wyjąkałam
-Chciałem umrzeć, Stello. Myślałem, że cię straciłem, że straciłem jedyną dobrą rzecz w moim życiu i czułem, że śmierć była jedynym wyjściem z tej sytuacji. Myślałem, że mnie znienawidziłaś, a jeśli byś to zrobiła, to oznaczało, że nie było dla mnie już żadnego innego wyjścia-powiedział tak po prostu, z pustym wyrazem twarzy, zupełnie jakby opowiadał tę historię milion razy.
-Co...J...jak?-zapytałam. Mogłabym go przeprosić, ponieważ wiedziałam, że to przeze mnie, ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa.
-Znów połknąłem mnóstwo tabletek. Moja mam znalazła mnie nieprzytomnego w moim pokoju i zabrała mnie do szpitala. Jest dla mnie lepsza, tak przy okazji. Nie uderzyła mnie od tego wydarzenia-wyjaśnił
-Cieszę się, że z tobą wszystko dobrze-powiedziałam zaciągając nosem, czułam, że nadchodzi większa ilość łez
-Ja też-Jego usta zaczęły formować się w mały uśmiech-Jeżeli bym się zabił, nie byłbym w stanie robić tego
Chłopak rzucił się do przodu szybko łapiąc moje policzki w swoje ręce i łącząc nasze usta. Owinęłam ręce wokół talii chłopaka koncentrując się bardziej na przytulaniu go, a nie całowaniu, ponieważ tego brakowało mi najbardziej
-Luke...-westchnęłam w końcu odsuwając się od niego
-Wiem, że wciąż jesteś na mnie zła- przebiegł ręką po swoich włosach wypuszczając westchnienie ze swoich ust.
-Nie powiedziałeś mi...-zaczęłam mówić, ale Luke mi przerwał
-Tak masz racje! Nie powiedziałem ci, że twój chłopak-dupek zdradzał cię! Ale co z tego? Ty zdradzałaś go ze mną! Nie chciałem cię skrzywdzić Stello, byłem wręcz gotowy zrobić wszystko, by upewnić się, że cię to nie zaboli. Chciałem cię chronić Stella! To było moim głównym celem! Nigdy nie chciałem cię skrzywdzić!-zaczął krzyczeć, a ja zrobiłam krok do tyłu. Nie chciałam żeby znów na mnie krzyczał. To miała być normalna rozmowa, ale najwidoczniej się myliłam
-Nie wiem dlaczego musiałeś zachować to w tajemnicy-wyszeptałam
-Jezu!- krzyknął odwracając się i uderzył w lampę znajdującą się koło sofy-Czego do cholery nie rozumiesz?!
-Przykro mi, ja tylko...-Starałam się być opanowaną tak bardzo jak to możliwe, ale Luke najwidoczniej wręcz przeciwnie. Przerwał mi jak zwykle
-Nienawidzę cię! Nienawidzę! Nienawidzę! Nienawidzę!-krzyknął. Kopnął w stół i parę innych rzeczy
-Nie, nie-pokręciłam głową. To nie był pierwszy raz kiedy powiedział mi, że mnie nienawidzi, wręcz przeciwnie, wiem, że teraz było to jeszcze większym kłamstwem
-Popatrz, popatrz co ze mną zrobiłaś! Spójrz na mnie! To nie ja! Ja się tak nie zachowuję! To wszystko twoja wina- przesunął dłońmi po włosach ciężko dysząc
-Nic z tobą nie zrobiłam!- nie rozumiałam, dlaczego Luke był dla mnie taki wredny
-Oh, nie zrobiłaś nic?- wyglądał jakby moje oświadczenie go bardzo uraziło- Ty jesteś tą, która zmusiła mnie do otwarcia się na ciebie i do próby samobójczej! To ty bawiłaś się mną jakbym był twoją pieprzoną zabawką! To ty...
-Luke przestań!-krzyczałam, nie chciałam słuchać wszystkich złych rzeczy, które dla niego zrobiłam- Nie chcę tego słuchać!
-Kurwa! Starałem się przez ciebie zabić! Byłem w szpitalu przez miesiąc, też przez ciebie!-Krzyczał na mnie powodując, że robiłam się bardziej przybita. Marzę, żeby w tym momencie przestał mi przypominać, że mogłam go stracić. Czuję się strasznie za zostawienie go samego tamtej nocy, jeszcze bardziej, kiedy mi o tym powiedział.
-Ja nie....
-Posłuchaj mnie- powiedział i złapał mnie za nadgarstki. Starałam się uwolnić, albo uderzyć go czy coś. Wszystko co chciałam w tej chwili zrobić, to znaleźć się jak najdalej od niego
-Luke proszę-błagałam-Puść mnie, sprawiasz mi ból
-Oh, ja ci sprawiam ból?! Myślałaś o tych wszystkich razach kiedy to ty mnie skrzywdziłaś? Traktowałaś mnie jak gówno, a ja siedziałem tutaj udając, że nic nie czuje- krzyczał przyciskając moje nadgarstki bardziej niż wcześniej
-Dlaczego nie możesz po prostu wyjść?-popatrzyłam na niego oczami pełnymi łez- Możesz wyjść i zostawić to wszystko
-Jezus, Stella- Zaśmiał się i zamknął oczy. Wzdrygnęłam się na dźwięk jego mówiącego moje pełne imię- Nie wyszedłem, ponieważ cię kocham!
Chłopak odepchnął mnie od siebie i wyminął. Usiadł na kanapie, gdzie głośno westchnął, a głowę położył na swoje ręce.
-Co- zapytałam niepewna co odpowiedzieć. Mój mózg nie mógł przetworzyć tego co Luke powiedział.
-Jesteś głucha?-wstał- Kocham cię suko,koniec, skończyłem z tym gównem
-Co masz na myśli mówiąc, że mnie kochasz?-jęknęłam
-To znaczy-jęknął-Ty dosłownie powodujesz, że chcę wejść pod każdy rozpędzony pojazd, z tymi pytaniami i konkursami w mruganiu i twoimi pięknymi włosami. To nie fair Stello, to co czuję do ciebie. Weszłaś do mojego życia tak nagle i bez ostrzeżenia i ty...ty mnie zmieniłaś. Kiedy patrzę na ciebie, czuję to uczucie w brzuchu i te motyle są czymś co chcę zwymiotować. Nie mogę cię znieść, naprawdę, ale nie mogę znaleźć sposobu, żeby nie zakochiwać się w tobie bardziej i bardziej z każdym kolejnym dniem. Jestem szaleńcem, oto kim jestem. Kiedyś cholernie nienawidziłem kiedy ktoś mnie tak nazywał, ale teraz wiem, że to jest jedyne słowo jakim mogę to opisać. Jestem szaleńcem, ponieważ zakochałem się w tobie po uszy, kiedy ty wyraźnie nie czułaś nic takiego, a ja przez to zachowywałem się tak żałośnie..a kiedy zrobiłaś najgłupszą rzecz na świecie, następnego dnia ja wciąż cię kochałem, ponieważ jesteś...jesteś..ty...ty jesteś sobą, ale nieważne Stello, ponieważ ja skończyłem z tobą i z tym gównem też
-Luke...-zaczęła tworzyć jakieś zdanie, ale nie mogłam nic z siebie wydusić. Nie mogłam sobie z tym poradzić.
-W porządku, przyzwyczaiłem się do nieodwzajemnionej miłości, muszę iść, Stello. Zaraz mam terapię, przez którą muszę przejść- przewrócił oczami i skierował się do drzwi
-Luke!-Krzyknęłam, aby zatrzymać chłopaka od zbliżania się do drzwi
-Co chcesz?-zapytał i odwrócił się, a nasze oczy się spotkały
Chciałam mu powiedzieć, że go kocham. To była jedyna etykieta, którą mogłam nadać naszemu związkowi. Kochałam go i wiem, że on czuł to samo, nawet jeżeli czasem miał mnie dość. Chciałam mu powiedzieć co czuję, więc to zrobiłam.
Przełknęłam ślinę- Kocham Cię
-Nie, nie kochasz-zadrwił
-Tak kocham. Kocham cię naprawdę, Luke. Przepraszam za wszystkie nieprzyjemności, które ci uczyniłam, za to, że bawiłam się tobą i za to, że sprawiłam, że czułeś się smutny. Nigdy nie chciałam cię skrzywdzić. Byłam egoistyczną suką, kiedy nakrzyczałam na ciebie tej nocy, Luke i życzę sobie, abym mogła wtedy z tobą być. Tak mi przykro- powiedziałam na jednym wdechu i zaczęłam płakać jeszcze mocniej niż przed tym.
-Jezu, Stella- Luke westchnął i zrobił krok do przodu i objął mnie dając mi wypłakać się na swojej koszuli
-Nie nazywaj mnie tak ty draniu- płakałam zawijając moje dłonie w pięści i uderzając nimi Luke'a w pierś-Nazywaj mnie Stel, nazywaj mnie naszą ksywką, dla mnie
-Stel-chłopak wyszeptał, a moje serce zatrzepotało w znajomym dźwięku. Wreszcie zostałam nazwana Stel, po całym miesiącu oczekiwania. Spojrzałam na Hemmingsa, a jego oczy wypełnione były łzami
-Kocham cię Luke-Płakałam
-Wiem, Stel- pocierał moje plecy swoimi dłońmi wkładając głowę w moje włosy-Wiem
-Tak mi przykro-mój głos był stłumiony przez koszulę Hemmingsa
-Tak mi przykro, ale już wszystko w porządku, my jesteśmy w porządku- pocierał moje plecy, delikatnie pociągając niektóre pasma włosów
-Nigdy więcej nie zostawiaj mnie na miesiąc samej, Lucasie Robercie, tak bardzo mi ciebie brakowało- otarłam oczy wierzchem dłoni wreszcie odrywając się od Luke'a
-Nawet już o tym nie pomyślę, Stello Anno-szepnął
Pochylił się jeszcze raz składając pocałunek na mich ustach, powoli zamknął drzwi i prowadził mnie do sypialni, gdzie mieliśmy zamiar udowodnić, że na prawdę się kochamy
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TO MÓJ ULUBIONY ROZDZIAŁ EVER *.*
Pamiętajcie o pisaniu na twitterze pod:
#FallFFPL
Twitter: @hanxcrush
@RonnieFFPL
Jeżeli chcecie być informowani o rozdziałach napiszcie na dole komentarz z twitterowym userem :)
Twitter: @hanxcrush
@RonnieFFPL
Jeżeli chcecie być informowani o rozdziałach napiszcie na dole komentarz z twitterowym userem :)

@_cutedimples_
OdpowiedzUsuńSuper, że jest rozdział :D Tyle na niego czekałam...
OdpowiedzUsuńświetne po prostu świetne
OdpowiedzUsuńCudowny, kiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuń